demirja

czyli kolejny dzień gdzieś na końcu świata, zapisana chwila, jedna myśl…

Wpisy z tagiem: nowy rok

nowy rok

5

Nowy rok, nowe plany, nowe możliwości, nawet jeśli jeszcze nie poznane. Wszystkim dziękuje za lata wspólnie spędzone w tym miejscu. Wszystkiego dobrego Ludziska.

Na koniec… Kombi, w sam raz do mojego nastroju i do tego co ogólnie dzieje się i w nim, i z tym serwisem, i ze wszystkim na około. Niech u was będzie lepiej :)

nowy rok nastał

8

Ten czas mnie powala. Normalnie na jakiś dopalaczach zapieprza chyba i nie chce się z nami podzielić. Gdyby nie wizja tego, że ten tydzień jest nieco krótszy to chyba bym siadła i płakała z poczucia niemocy i bezsilności zapanowania nad czasem. Zwyczajnie jestem zmęczona. To wiem. Nic więcej się tragicznego nie dzieje. No może po za tym, że cholerny przepływowy, gazowy ogrzewacz wody od miesiąca nie chce się sam kupić, a ja cierpię na deficyt czasu i mam problem z tym, aby wydostać się na „miasto” przed zamknięciem sklepów oferujących ten towar luksusowy.

Jestem zmęczona i potrzebuję pobyć bez ludzi, bez komputerów, bez szumu. W ciszy i spokoju, choć przez godzinę dziennie.

Wszyscy narzekają na około na niebyły już 2016. Ja akurat nie mam powodów, gdyż mnie akurat on nic złego nie zrobił. Nawet dobrego przyniósł, owszem jakieś niewielkie zawirowanie na jesieni się trafiło, ale bądźmy szczerzy, sama się o to prosiłam i na własne życzenie się w tarapaty prawie wpakowałam. Ponieważ prawie robi jednak wielką różnicę, to tarapaty ominęły mnie ostatecznie łukiem, choć pewien niesmak pozostał. Głównie do siebie. Jednak, jakoże nie ma  tego złego co by na dobre nie wyszło, to jednak tak wyszło, że wyszło, że przyjrzałam się swojemu zdrowiu i szału nie ma, byłby – gdyby mi ktoś mógł powiedzieć od czego bolą mnie te cholerne stawy, a gdyby tak jeszcze przestały boleć – to cud, miód i malina – życie byłoby piękne.

Finansowo był całkiem przyjemny ten miniony rok i liczę, że bieżący będzie niezgorszy w tym zakresie. Przynajmniej nie było z rachunkami problemu i na drobne przyjemności też jeszcze starczało. Bez fajerwerków i wielkiego WOW, ale i na kino, i na książkę, i na inne inszości było.

Towarzysko zaś miał się najlepiej, gdyż kilka ciekawych nowych znajomości po nim pozostaje, a kilka kolejnych przeniosło się (po wielu latach) z cyfrowej rzeczywistości do realnego trój-wymiaru.

Uczuciowo, stabilnie i bez emocji, a to naprawdę jest w cenie kiedy zbierasz siebie w jedną całości po tym jak uwierzyłaś w niemożliwe i rozpizdłaś się na milion kawałków. Jednak nie ma rzeczy na tym świecie, których kilka kilogramów czekolady, frytek i chipsów nie byłoby w stanie zlepić. Resztę zaś jest w stanie załatwić ułańska fantazja,  ryzykanctwo i szczypta brawury oraz nieodpowiedzialności doprawione przedniej jakości samogonem. Dobrze wam radzę – nie zakładajcie się po pijaku. Możecie mieć mało precyzyjny osąd sytuacji.

Rodzinnie, też jakoś niezgorzej, choć Młody nadal bez pracy, ale damy sobie radę i z tym.

Tak więc, życzę sobie aby ten, 2017 był lepszy od 2016 we wszystkich sferach życia, oraz aby wszelkie zjazdy emocjonalne mnie omijały szerokim łukiem, a w Wersalu zadomowiły się nowe meble i inne sprzęty codziennego użytku, a przyszłoroczny badylek choinkowy będzie już całkiem stał w Wersalu. Taki mój badylek, który w sumie zupełnie nie jest mi do niczego potrzebny, ale patrząc z drugiej strony to człowiek jednak potrzebuje czegoś co zakotwiczy go w czasie, przestrzeni i tradycji… żeby tak za bardzo nie odlecieć w nieznane światy własnego zabiegania, pracoholizmu lub wyobraźni ;)

Dla Was też wszystkiego co dobre i co najlepsze orw tym nowym 2017 roku.

nowy rok… i co dalej?

14

Osobiście w tym roku nie robię żadnych założeń. Nie planuje odchudzania, zmiany pracy, wyjazdów, rozjazdów i emocji. Wszystko to, na co uznam, że jestem już gotowa, przyjdzie w czasie właściwym. Po jakże cholerycznym, emocjonalnym i chaotycznym 2015, należny jest mi spokój. Potrzeba mi stabilizacji i wytchnienia, żadnych zrywów i wyrywania się z motyką na słońce. 2016 to czas zamykania tego co czas zamknąć, układania tego co ułożyć należy. Resztę się zobaczy. Jedynym co mam w planach to przeczytanie kilku książek, na które brakło mi czasu lub zacięcia w minionym 2015.

Szykuje się dobry rok. Pełen pracy (przynajmniej pierwsza jego połowa, mocno pracowita), ale praca dobra jest, zwłaszcza, gdy człowiek uczy się czegoś nowego lub odświeża dawno zapomniane umiejętności.

Życzę więc Wszystkim, którzy jeszcze się tu zapędzają: wszelkiej Radości, Pomyślności i wiele Miłości w Nowym Roku, Zrozumienia, Szczęśliwości i Zdrowia. Niech się wam Darzy w tym nowym 2016 Roku.

nowy – 2013

11

Dosiego roku i wszelkiej pomyślności na te 2013.

Jak minął wam wczorajszy wieczór? Udana była zabawa? Kac was dziś bardzo męczy jak męczy to pewnie była udana, a jak nie – to sami winni sobie jesteście i tylko do siebie miejcie pretensje. (no oczywiście, że się śmieję i żartuję)

Pomijając drobne anse i niuanse, to choć plan był chytry i zakładał, że w okolicach standardowych pogrążę się w ramionach Morfeusza, jak to z planami bywa, na planach się kończy, a rzeczywistość bywa nieco odmienna. W ramach zmiany planów przejęłam w posiadanie piloty do TV i tak do 0.30 na zmianę był Wrocław, albo Warszawa. Jako, że kabaret ‘neonówka’ mnie drażni, a Kamel w duecie z Zielińską też nie przekonuje, to jednak Warszawa przejęła prowadzenie w domowym rankingu oglądalności. Nie żeby Dowbor & Cichopek mnie bardziej wciągali, ale jakoś bardziej składne to wszystko było… a swoją drogą, to ‘gadali’, że Cichopki nikt nie chce na sylwestra… no popatrz, popatrz, widać konkurencja dała więcej niż stacja macierzysta… a może to transfer roku jakiś jest? Być może też coś przeoczyłam w tym plotkarskim 2012…

Tak ogólnie, to na nic nie mam siły. Normalnie ciepłe kluchy w porównaniu do mnie to są spięte w sobie niczym jakiś super bohater amerykański. Jeszcze kilka dni i powinno być lepiej. Nieodwołalnie stan wiążę z łykanymi paskudkami. Takie rozbicie mięśniowe to i tak nic, bo poza tymi dostałam drugie, takie co miały sprawić, że ustąpią zawroty głowy. Cóż, sprawiły. A i owszem. Sprawiły tyle, że jak przecinek z nieziemską migreną leżałam przez 3 dni, czyli czas ich łykania. Po trzech dnia pierdutnęłam nimi w kąt i doszłam do wniosku, że to ja już karuzelę wolę. Szkoda tylko, że 60 PLNów poszło w kosmos. Wolałabym sobie jakiś przyjemny drobiazg kupić niż wywalić je do śmieci. Hm. Tak to jest – lecz się sam, większe szanse będziesz mieć na przeżycie. Niby ulotkę przeczytałam, no ale, doszłam do wniosku, że medyk, to chyba wie co robi. Jak widać niekoniecznie. Założenie tegoż medyka, jak mi się wydaje, było takie, że moje zawroty głowy mają związek z nadciśnieniem. Jednak nie przeprowadził pełnego wywiadu, ani nawet tegoż ciśnienia nie sprawdził, tylko ot – wypisał receptę z dziwnym uśmiechem, pytając, czy nie jestem w ciąży. Otóż ani w ciąży nie jestem, ani nie posiadam nadciśnienia, gdyż posiadam na stanie całożyciowo niskie ciśnienie, aż do okolic w jakich oscylują zombiaki, oraz dodatkowo mam zwolniony rytm serca (tak jakbym całe życie sportsmenką była… tyle, że nie byłam więc nie halo jest to)… te małe cudaki mogły mnie w kosmos wysłać… następnym razem, jak będę u nowego ‘znachora’ to przed opłaceniem recepty wypytam dokładnie farmaceutę co jest na co, albo na miejscu, w aptece ulotki czytać będę.

Tak więc, co do postanowień na 2013 to są takie:

1. dręczyć niewinne aptekarki i płacić za leki dopiero kiedy będę pewna, że nie zaszkodzą… bo to czy pomogą to kwestia względna jest…

2. poza tym wszystko jest ZEN … takie powzięłam założenia wczoraj stojąc w kolejce do kasy i przyglądając się zdenerwowanemu, gotowemu na przepychanki i takie tam inne tłumkowi ludzi podzielonych na kilka wąskich i falujących ogonków do kas… przecież nic więcej w tym życiu tak naprawdę nie zależy ode mnie, a to że będę przebierać nóżkami w kolejce też nie sprawi, że ona szybciej będzie się przesuwać – to tylko przenośnia, ale wiele jest takich spraw, spraw, na które nie mam większego wpływu, które się dzieją bez względu na moje decyzje i działania więc… więc rok 2013 jest (u mnie) rokiem ZEN…

 

 

 


  • RSS