demirja

czyli kolejny dzień gdzieś na końcu świata, zapisana chwila, jedna myśl…

Wpisy z tagiem: nic-to

wieczorynka

7

Kiedy zima się dłuży, dzieci się nudzą. Jeszcze kilka dni zimnych i paskudnych, które uniemożliwią Niealtowi jazdę na rowerze i normalnie nie wytrzymam, nie zdzierżę i uduszę gada, albo „cóś”. Właśnie doprowadza mnie do nerwicy i szuka powodu do awantury, jednocześnie, otwarcie przyznaje, że normalnie mu się NUDZI.

No ja nie mogę. Normalnie wymiękam. No cóż, nudzi się, bo na rower za zimno jak dla niego, a właściwie dla jego rąk, gdyż ostatnio ma jakieś dziwne przeboje ze stawami w dłoniach, przy czym wszystkie wyniki są BARDZO DOBRE. Więc o co chodzi, nie wie nikt. Profilaktycznie, nie przechładzać dłoni i trzymać się daleko od szpilek świerkowych.

Nudzi się, bo ja osobiście, za pomocą jego „okna na świat” przeglądam to i owo, gdyż Tosiu nadal na gościnnych występach oczekuje nowej wtyczki. Normalnie, miał być dzisiaj, ale Pan Irek poszedł w długą i… wziął na dziś wolne… a w piątek tak ładnie obiecywał, że zrobi, że będzie, że… no i bądź tu mądra i zacznij wierzyć facetom. Normalnie, nie ważne jak się starasz i jak bardzo chcesz, i tak nie dotrzymują słowa. No i jak ja mam odzyskać wiarę w tę połowę ludzkości? No jak? No oczywiście, że uogólniam i takie tam. Mogę, to mój „kawałek podłogi” jest.

Normalnie, na prawdę zaraz tę moją jędzę uduszę!. Kurcze a gdyby tak wziął sobie książkę i poczytał, albo podręcznik i popracował nad średnią? Normalnie, porażka, abstrakcji i kosmos.

duzo literków

6

Jeszcze trochę, jeszcze chwilę i co najmniej poturbuję Nielata. Ja wiem, że moje dziecię należy do gatunku „leniwiec-upierdliwiec”, ale czasami przechodzi sam siebie. Tak jak to obecnie bywa ostatnimi dniami. Tak. Jak przystało na faceta, na widok krwi, reaguje ogólną bladością i niemocą, a to tylko paluszek skaleczył przy krajaniu cebuli do niedzielnego obiadu. Myślałby kto, że całe ramię mu odpadło. Wielki pisk i bieganie po domu, i żywa histeria o poranku, przy zmianie opatrunku. Normalnie prawie teksańska masakra piłą motorową.

Z rzeczy istotnych, ku pamięci do zapisania to: mamy w końcu Rosmana w mieście i nic to, że na drugim jego końcu, ale zawsze to bliżej niż w ościennych miastach powiatowych, czy nieco dalszym, wojewódzkim. HA! To ci dopiero niespodzianka. Byłam niemal pewna, że w najbliższej dziesięciolatce to nie ma co na to czekać. Cud jakiś, czy co?

Ja naprawdę zamorduję kiedyś Nielata. Normalnie, książką to zrobię, albo on w końcu naumie się je czytać zamiast zadręczać własną matkę. Ewidentnie się mu nudzi. Jeżeli jeszcze kiedykolwiek i gdziekolwiek usłyszę o babie narzekającej, że jej facet, to jak tylko zobaczy poduszkę to zasypia i o żadnej ROZMOWIE nie ma mowy, a ona by chętnie porozmawiała tak w spokoju, w ciepełku i tak dalej, to mogę jej wysłać Nielata. Sama stworzyłam potwora. Kiedy był mały i zamieszkaliśmy w moim rodzinnym domu (około 3 lat miał) to właśnie kiedy go usypiałam, już w łóżku, opowiadał mi co się wydarzyło w ciągu dnia, zwłaszcza, że mowa była nowością, a przedszkole kolejną nowinką w której coś się działo – każdy dzień przynosił niespodzianki. Nielat się wdrożył tak, że po dziś dzień, jak tylko wsunie się pod kołderkę, to paszcza otwiera mu się ze zdwojoną siłą… o święci! Tak, zgadza się, o 20 to my się w poniedziałki zaganiamy do snu, bo wtorki to na zerówkę Nielat musi zdążyć (początek lekcji to 6.50, a do szkoły trzeba jeszcze dojść).

Nadrabiając zaległości: za super5  7 rzeczy, których o mnie nie wiecie… obawiam się, że takich już nie ma, no ale podejmę wyzwanie… Typowania ochotnicze nie będzie, gdyż już nie raz było, ale jeżeli tylko ktoś jeszcze raz chce, ma ochotę, czuje potrzebę to proszę bardzo – zapraszam :) do zabawy

  1. Nie lubię gorzkiej kawy i herbaty
  2. Nie pijam kawy fusiastej i herbaty czarnej oraz czerwonej
  3. Nie pale już 4 miesiąc
  4. Nie lubię gdy mnie coś/ktoś zaskakuje
  5. Lubię miłe niespodzianki (prezenty), sernik i szarlotki
  6. Nielat urodził się w moje, ekchem, urodziny… no dobra – 19…
  7. Za 5 minut znajomy będzie się zmagał z moim Internetem, aby funkcjonował bezprzewodowo – to w ramach oszczędzania na dentyście, gdyż, już kilka razy w nocy, idąc w miejsce ustronne, omal nie połamałam kończyn i nie przetrzebiłam uzębienia…

 

Teraz pytania od Dory

1.Spódnica czy spodnie?      – oj to zależy, gdzie idę i co zamierzam, i spódnica (krótka) i spodnie

2.Komedia , sensacja czy s-f ? – najlepiej SF, ale komedią i dobrą sensacją również nie wzgardzę.

3.Kwiaty doniczkowe czy cięte ? Ja i kwiaty – Doniczkowe usychają – cięte też, ciętych przynajmniej nie żal – więc zdecydowanie cięte (nie dotyczy balkonu)

4.Wakacje pod gruszą czyli domek letniskowy czy hotel z gwiazdkami? Oj gdybym miała wybór to niewątpliwie hotel z dużą ilością gwiazdek, ale na krótkie wyjazdy, zwłaszcza ze znajomymi (weekendziki) to najepszejsza byłaby bacówka – więc i domek letniskowy nie jest zły, a sprawdzony nie raz.

5.Koszulka nocna z satyny czy piżama w miśki , kotki lub inne kwiatki ? … pomarańczowa, polarowa z misiem, ale zdecydowanie w szufladzie (…na lato…) granatowa lub czarna satyna

6.Herbata czarna , ziołowa  czy owocowa ? OWOCOWA (może być zielona z opuncją lub pigwą)

7.Torebka czy plecak ? Torebka, i to mała (czarna dziura jak mawia Nielat)

8.Obcasy czy buty sportowe? No oczywiście, że obcasy… byle nie na siłowni

9.Wieś czy miasto? Na co dzień zdecydowanie miasto, na odpoczynek, kiedy to możliwe wieś.

10.Kąpiel w wannie czy pod prysznicem? Zdecydowanie w wannie.

11.Tv czy radio? Radio – TV ukrada czas, jeden wieczór w tygodniu (środowy rzecz jasna) to dość.

No dobrze, to teraz ja mam ułożyć pytania i wytypować do nich osoby? No nie wiem, bo Dora wykradła mi jednak część „skazańców” :P no ale: Elfica, Iha, Super5, Szpilka, Who, PC, Mor, onaa, Mietka… i każda inna istota która ma tylko ochotę na tę zabawę :), to teraz pytanka:

  1. Książka, czy film?
  2. Włosy farbowane, czy naturalne?
  3. Sernik, czy szarlotka.
  4. Szaliki, czy apaszki?
  5. Wino półsłodkie, czy wytrawne?
  6. Wakacje aktywne, czy nad brzegiem basenu (jeziora itp. – w sensie słoneczko i idźcie wszyscy precz, tylko drinka z palemką zostawcie)?
  7. Kawa Czarna fusiasta, czy białe nie-wiadomo-co (caapucino, late itp.)?
  8. Prowadzić samochód, czy być pasażerem?
  9. Zachód słońca, czy wschód słońca?
  10. Rajstopki dla dużych dziewczynek, kolorowe, czy czarne (czarne lub „naturalne”)?
  11. Klasyka na koniec: Brunet, czy blondyn? ;)

To teraz czas na sen, a jutro znowu młyn codzienny.

No proszę. Chyba jestem na jakiejś specjalnej liście u adminów, że raz w roku pojawiam się na głównej onetu. Boże chroń Amerykę! … no dobrze, chroń MNIĘ. Dzięki Ci Panie (tu powinnam małą dygresję uczynić w zakresie tegoż zwrotu, gdyż od dawien zastanawia mnie to „Ci”, takie proste i kumpelskie niedomówienie w nim widzę, wydaje się, że bardziej właściwym byłoby tu „Tobie”, wszak zwracamy się do Boga, a nie do Józka znad kufla piwa; mniejsza o to, nie o tym chciałam)

Jeżeli, jeszcze kiedyś, przyjdzie dzień, że ponownie wyląduje na głównej onetu, to: Panie, proszę Ciebie w całej swej gorącej malućkiego człowieka, niechaj to będzie, jako i dziś, sobotnim, letnim, porankiem, gdzie trolle śpią, a szaleją różne programowe internetowe robaczki wyszukujące. Panie usłysz moje wpołanie na puszczy i spraw aby nigdy nie był to wieczór. Ament.

  Ogólnie to chciałam linka w ten zrzut wstawić, ale ogólnie pomyślałam, że później, no i niestety z edycją jest problematyczna sprawa, więc pod tym, przydługim zdaniem, kryje się link do TEJ notki.

o chłopcach będzie ;)

2

Jestem niemożliwa. Najpierw biadolę o tym, że tu i ówdzie
mam zbyt wiele, oraz układam misterne plany porzucenia miłości mojego życia
(nadmiaru cukru w diecie), albo przynajmniej rozluźnienia naszego związku, a
zaraz potem, ledwie pięć minut nie minie, a ja rzucam się na chińską zupkę,
którą przegryzam wielką drożdżówą i cukierkiem, czekoladką, batonikiem,
wafelkiem*.

Tak jakoś, natchnięta przez jedną z blogowiczek, wlazłam
sobie dzisiaj na serwisy randkowe dwu portali. Tak. Kiedyś miałam tam konta
pozakładane i kilka znajomości zawartych, a dwie to nawet po dziś dzień się kołaczą,
choć minęło od ostatniego logowania… hm… dużo lat, a na pewno ponad 5. I jakie
było moje zdziwienie, gdy okazało się, że moje stare konta najprawdopodobniej
nadal wiszą w systemie! Do jednego nawet udało mi się sobie przypomnieć hasło,
do drugiego już niestety nie.

No więc się zalogowałam. Przeglądam sobie ogłoszenia, przeglądam
i po niejakim czasie (bynajmniej nie mam na myśli 5, czy 10 minut, a nieco
jednak więcej) skonstatowałam, że buźki na zdjęciach jakieś takie śliczne i
młode, i całkiem apetyczne, i opisy frywolne… no i sporo czasu minęło zanim się
zorientowałam, że po prostu ustawiłam wyszukiwanie wg klucza tegoż samego co
lat temu kilka… i wszystko pięknie i ładnie byłoby zapewne, gdyby nie to, że
osobiście mam te kilka lat więcej, oraz wiem jak kończy się moja słabość do
pięknych chłopców… tak, to ta słabość której nazwa waha się między KŁOPOTY, a
BARDZO DUŻE KŁOPOTY.

Pomna doświadczeń minionych czasów już, już prawie zamykałam
konto, gdy zmieniłam decyzję i tylko zaktualizowałam dane. Pożyjemy, zobaczymy.
Nie wiem tylko, czy chcę się pocieszyć, że nie wyglądam jeszcze tak tragicznie
i ktoś może się mną jeszcze zainteresować (w tym również, a może, jak kiedyś,
bez ciągów dalszych i zabaw w życiową ciuciubabkę), czy jestem zdesperowana
niedoborami towarzystwa dorosłych niespokrewnionych osób, czy też ciekawska co
się zmieniło, czy też znudzenie brakiem emocji wszelkich i dreszczyków emocji
lub przesytem szarej codzienności, czy też jeszcze coś innego, a może właściwie
wszystko razem i do spółki. Bo czasem, to ja sama siebie umiem tak fenomenalnie
oszukać, że zupełnie nie wiem o co tak naprawdę mi chodzi. Niestety myślę że w
najbliższym czasie nie wymyślę o co mi chodzi. Myślę też, że ewidentną słabość
do chłopców jak malowanie i z obrazka z hardymi opisami, mam już za sobą (tyle,
że nie wiem, czy na pewno)… więc na początek zmieniłam kryteria wyszukiwania… z
tym, że czy na pewno je zmieniłam?

Bo wiecie. Ludzki mózg z czasem uczy się pewnych wzorców i
zaczyna je przenosić na poziom podświadomości. Tak, ale gdyby tak usiąść, to
nie wszyscy chłopcy jakim na swojej drodze pozwalałam stanąć byli źli…
niektórych sama popsułam, ba niektórych popsułam nawet bardzo i zupełnie
świadomie (kurde – sami się prosili, co nie? Tego się trzymać będę;).

 

* – niepotrzebne skreślić, o ile istnieje jakieś
niepotrzebne… można też dopisać brakujące

Po poprzednich wpisach nie trudno chyba zgadnąć co obecnie
króluje na mojej play liście. Rzecz jasna, na zmianę z Bułeczką. Rozrzut muzyczny
nieco szeroki się zrobił, zwłaszcza, że dorzuciłam do tego jeszcze pamiętną
Enigmę oraz nieco więcej Alphaville. Nie żebym pamiętała kolejne tytuły
utworów, nie, nie. Do tego to ja akurat nigdy nie miałam pamięci i jeśli nie
utkwiły mi one lata temu w mojej próżni, to teraz nie sądzę aby mogło się to
zmienić. Od pamiętania mam siostrę.

Coraz bardziej doskwiera mi brak właściwego radia w
samochodzie. Właściwie to, coraz bardziej doskwiera mi brak jakiegokolwiek
sprawnego samochodu. Fedek po prostu rozkłada mnie na łopatki, bo moje finanse rozłożył
już czas jakiś temu. Teraz rozkłada moją delikatną psychę. Jak to facet. Wie jak
zdruzgotać kobietę. Najpierw odbiera jej się pieniążki zachomikowane na drobne
przyjemności, a później to już samo leci.

Klawiatura pracowa nie chce zemną współpracować na poziomie
literki „r”. Jest to nieco upierdliwe. Do tego w sklepach nie ma odpowiedniego
obuwia. No chciałam poprawić sobie nastrój i kupić coś ciekawego w rozsądnej
cenie, ale chcieć, jak widać, to nie zawsze móc.

 

Dodam tylko jeszcze, że nie polecam filmu „Przeczucie”
(tytuł z tłumaczenie Youtube-owego, więc oryginał może być drastycznie inny) z
Sandrą Bullock oaz Julianem McMahon-em (czy jakoś tak się to ich tam pisze ;)).
Znaczy się film jest dobry. Zwłaszcza pierwsza część, gdy nie do końca wiadomo
o co chodzi, ale ogólnie, kiedy masz już nieco podły nastrój, to tylko się
przybijesz filmem do końca. I bez zaskoczenia przyjmiesz konkluzję, że życie
jest do dupy, a to co ma się stać i tak się stanie, bo jak nikt inny, to my
sami do tego doprowadzimy. No i zupełnie nie jest pocieszające stwierdzenie, że
trzeba w coś wierzyć, bo wiara nie znosi pustki. Ogólnie: Muł i Wodorosty.

Tak smętnie wzdychawszy sobie nad smętnym życiem, oddalę
sobie powzdychać nad tym czego nie mam, gdyż tajemnicą wielką nie będzie (wszak
o tym już napisane tutaj zostało wiele tekstów temu), że Julian jest całkiem w
moim typie, a więc, w typie, który jest poza moim zasięgiem, gdyż panowie z
prezencją współbieżną (w tym i z wysokościowego podejścia do tematu) gustują w
niewysokich blondinkach… a nie w rudych, wielkich, borsuczych babach.

Z różnych powodów ich nie lubię. Równiez tak tylko dla zasady, ale najbardziej nie lubię poniedziałków powrotowych z urlopu. A już najmniej to powrotowych po urlopie w czasie którego wszelkie możliwe plany, z różnych przyczyn, trafił szlag i cholera wzięła.

Do tego, nie tylko domowa klawiatua niedomaga, ale ta pracowa również, co niepomiernie mnie drażni. Wraz z rozlicznymi pracami teminowymi mniej lub bardziej. Właśnie omal o jednej nie zapomniałam, ale sobie już przypomniałam. Więc pędzę ja dorzucić na stosik.

Hm, żeby nie było kolorowo to za oknem pada sobie deszczyk. Kiedy pada sobie deszczyk całkiem przydatne są w autkach wyzieraczki. Sprawne wycieaczki, czyli takie, ktore zbieają wodę z szyby czyniąc ją przejżystą. Czy musze dodawać, że takich akurat na stanie nie posiadam? I to nie to, że jestem w tej kwestii leserem. Problem jest głębszej natury. Dlaczego nigdzie nie ma rozmiaru i fasonu pasującego do FERDYNANDA? Się pytam: Dlaczego nie ma?

P.S.
nawet niech sobie maja inne nieco zatrzaski, mam sprawny komplet do odzysku plus jakiś zapas w schowku, tylko niech będą takiej długości jak tzeba i bez kołnierzyków i innych baje i niech jeszcze właściwej szerokości będą – jeden komplet poproszę, nie jestem zachłanna przecież. czy to na prawde tak wiele chciałabym?


  • RSS