demirja

czyli kolejny dzień gdzieś na końcu świata, zapisana chwila, jedna myśl…

Wpisy z tagiem: awaria

Bo ogólnie to jakiś mało elektryczny, a mocno elektryzujący jest bieżący tydzień. No oczywiście, że fakturka za ponowne przyłączenie, bezprawnie wyłączonego, prądu przesłana została miguśiem, ba priorytare nawet – gdyż już wczoraj i to przed południem, przyniósł ją listonosz. Prąd został wyłączony we wtorek, a włączony w środę… rzecz jasna, nawet kuźna przepraszam nie padło. Mniejsza o to – widać problemów z wystawianiem faktur nie mają, ale z księgowaniem wpłat już niestety najwidoczniej kiepsko sobie radzą!

Nie mniej jednak, żeby nudno nie były, to dla odmiany dzisiaj nam w pracy pierdutną prąd. Upaliło tablicę rozdzielczą, przepięcie poszło i diabli wiedzą ile sprzętu upaliło. Na pewno sfurało pralkę i bojler w gospodarczej łazience. Najprawdopodobniej też jeden laptosiek zmarł śmiercią przepięciową. Co więcej – się okaże jak już naprawią prądy. Oczywiście jest zgrzyt, gdyż ubezpieczyciel chce sam pooglądać szkody i foty strzelić, ale ma on 5 dni roboczych na dojazd i rozpoznanie strat, od dnia zgłoszenia szkody na infolinii… Przypomnę, dziś mamy piątek, zgłoszenie dzisiejsze liczyć się będzie od poniedziałku. Od poniedziałku do piątku należałoby czekać na magika przysłanego przez ubezpieczyciela… tak… no więc jeżeli ktoś myśli, że będziemy mieć tydzień laby i darmowego urlopu to się myli. Ekipa ma rano zacząć naprawiać. W poniedziałek ma hulać wszystko na git. To tyle, jeśli chodzi o mrzonki o dodatkowym urlopie.

Jednak, jako że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło to po pierwsze posprzątałam na glancuś pokój pracowy, a po drugie to wróciłam wcześniej do domu i zaszalałam. Normalnie dziki szał. Kupiliśmy z Nielatem podręczniki i … brakuje mu tylko angielskiego + zawodowych. Z angielskim przeprawy są zawsze, a zawodowe będą dostarczane przez szkołę. Nie mniej 400 PLNów zostało w księgarni… angielski zazwyczaj też nie chce kosztować mniej jak 100, a zawodowe – nie mam bladego pojęcia ni krzty wyobraźni.Do tego zaszaleliśmy i kupił Nielat buty „pantofle szkolne” za 60 PLNów… na wyprzedaży, bo się kajaki ostały i za pół ceny były…

Tymczasem mam przed sobą rachunek za wodę oraz należność za śmieci i tak zerkam na te papiery, i tak myślę, że może jutro się zaloguję, bo coś mi mówi, że na logowaniu do kąta się skończy, gdyż wypłata dopiero w środę… a tu jeszcze i Ferdynanda z raz przydałoby się nakarmić, a i jeszcze mamy cały weekend imprezę na rynku – więc cóż… człowiek nie wielbłąd – wina by się napił… a może jednak, zajrzę na to konto moje – przynajmniej będę wiedziała, czy nie praktyczniej będzie na festiwal wina przybyć z własnymi, sprawdzonymi zapasami…

Widzę, od wczoraj, że znowu mamy kolejne serwisowe udogodnienie. Normalnie Liuksiusik, bo możemy się przez Fejsika logować i już, cacy i git będzie. Taki portalowy łosz-and-goł. Obawiam się jednak, że kolejne zmiany doprowadzą do tego, że jednak przerzucę się na formę tradycyjną zapisków. Zeszycik, ołówek, te sprawy. Że mniej interaktywnie i mniej trendy, i że nie do końca cool? Właściwie mam to gdzieś. Chodzi o to, że nie pragnę kont na niezliczonej ilości portali społecznościowych zakładać, ani prawdziwych, ani fikcyjnych. Nie mam takiej potrzeby. Ogólnie to ja nie łatwo się integruję. Ba ja nr gg mam tylko i wyłącznie przez zasiedzenie… ten sam od jakiś 10 lat…  i to tyle. No dobra NK jeszcze się pląta, ale to bardziej z zasiedzenia i Nielatowych kombinacji, niż z poczucia potrzeby integracji, czy pokazania się dawnym znajomym. A tu masz. Nie masz Fejsa – nie istniejesz… osobiście wolę nie istnieć, niż mieć…

Z innych rzeczy to w nocy zalało nam łazienkę na dole. Padła uszczelka w baterii nad wanną i fontanna była. No więc siedzę sobie w pracy lekko taka sobie, gdyż mając miskę wody, owszem, można się obmyć, ale kiedy masz świadomość, że woda ta jest zimna jak cholera, to… obmywasz się z zaciśniętymi zębami. Wspomagałam się też chusteczkami nawilżającymi, ale to wszystko, to nie jest to. Normalnie, prysznic poranny, to jest prysznic, a nie taplanie się w misce wody. Mam nadzieję, że to tylko uszczelka, a nie, że wymiana baterii będzie niezbędna, gdyż, ale, bowiem pragnę wanny pełnej wody. A niestety, zawór wody jest jeden, bo łazienka na dole jest jako pierwsza, zaraz za przyłączeniem wody do budynku… Tak więc, cieszę się bardzo, że dziś jest tylko 28 bo jak pomyślę o wczorajszym to… no nie wiem… w sumie to mieszkam nad rzeką i niedaleko basenu miejskiego oraz krytej pływalni… w razie co to tam woda jest…

poproszę o deszcz

2

Nie mam humoru i nastroju na słońce. Razi mnie. Imieniny Agnieszek, to dobra wymówka dla kolejnej partii cukru. Jestem rewelacyjna w samo-katowaniu się na różne sposoby. Tym czasem słucham tego co przynajmniej mi się z deszczem kojarzy. Nie lubię wariantu numer trzy, kiedy telefon milczy. W środę Kraków. Mam nadzieję, że znajdę chwilę czasu na spacer do smoka. Bardzo, bardzo mi go potrzeba.

P.S. Wszystkim Agnieszkom, rzecz jasna wszelkiego pomyślnego dobrego co tylko mają w swoich myślach – niech się spełni :)

zguba

14

Do którego Świętego należy się modlić w intencji odzyskania zguby? Zwłaszcza, że zguba nie byle jaka jest. Zgubiłam Ferdkowego pilota, a drugiego za diabła nie mogę się doszukać. Teoretycznie też nie ma zbyt wielu miejsc, w które wkładam takie ważne i podręczne rzeczy, ale to tylko teoria. Widać już długo nie robiłam remanentów w podręcznych podręcznościach.

Sprawa jest poważna, gdyż, Ferdusiowi najprawdopodobniej zmarła pompka paliwa. Znaczy się zawał samochodowy przeżywa. Przez co ja dziś spędziłam dzień na nic-nie-robieniu. Na urlopie znaczy się. Nie bardzo mi to po drodze, gdyż mam w pracy co robić, i do tego szkoda mi na takie marnotrawstwo dnia urlopu. Wolałabym go na wiosnę, kiedy nie muszę rozpalać w piecu.

Nie wspomnę też, że zima nie jest moją ulubioną porą roku na biegi do publicznych środków komunikacji celem dojazdu do pracy. Zwłaszcza, że po dzisiejszej chlapie, jutro ma być nieco śliskawo i chłodnawo, a może odwrotnie? No cóż, niejako nie ma jednego bez drugiego.

Trzymajcie kciuki za zguby odnalezienie.

hej no

6

Helloł? Że o co kaman? Gdzie są moje ODNOŚNIKI?!!!!!!!! Drogi blogu.pl co ty do cholery jasnej znowu knujesz? Dlaczego nie widać moich odnośników? Buuuuuuuuu :(. Ja chcę swoje odnośniki? Się tak nie bawię. Proszę ODDAĆ moje ODNOŚNIKI!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Nie mam zamiaru blokować komentarzy, ani też zmuszać kogo kolwiek do wpisywania kodów KAPTA. Niestety wiąże się to z zalewem nieziemskim spamu. Opcji jest więc kilka. Albo jednak włącze te kody, albo… zablokuję (komentowanie) podstrony oraz wpisy starsze niż, dajmy na to, 15 dni. Na tę chwilę sprawdzam więc opcję z częściowym blokowaniem, zobaczymy ile spamu teraz zapychać będzie mi kokpit. Niestety kolejna opcja to jednak te kody, bo środkową z częściową dostępnością dla robocich dziadów już przetestowałam. Cóż, jest technika, jest postęp. Zmusza się więc mnie do ograniczenia kontaktu, albo do poddania się i przeprowadzki. Chociaż nie częśto i nie łatwo się poddaję, to jednak, czasami nawet ja odpuszczam. Nic na siłę, wszystko młotkiem.

Dobrze, ja wiem, że wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma, ale jednak z tych i owych źródeł wiem, iż ilość spamu w innych miejscach bywa do opanowania, a tu… hm… zalewa, i to nie tylko w przenośni, ale i dokładnie.

W związku z powyższym wiem, że kasując kilka 100 spamowych wiadomości, skasowałam również ze 2 komentarze, za co przepraszam, zwłaszcza, że nie byli to stali czytacze, a przynajmniej dopiero niedawno się ujawnili. Przepraszam i o wyrozumiałość proszę, bo chyba jednak nie wszystkim nam jest łatwo dopracować system współpracy z zaistniałymi zmianami…

Update 16.15 – zapomniałam, że poprzednią notkę „przykleiłam” do strony… daje to efekt taki, że jest ona stale wyświetlana jako pierwsza, na samej górze… a kolejna notka pojawia się nie nad nią (jako najnowsza), a pod nią… warte zapamiętania, czasem może się przydać, aby zapisać coś tak, aby mniej rzucało się w oczy…


  • RSS