demirja

czyli kolejny dzień gdzieś na końcu świata, zapisana chwila, jedna myśl…

późne śniadanie

2
Objadłam się jak prosiaczek, aż mnie spódnica ciśnie. Chyba przesadziłam. Schudłam prawie 6 kilo przez sesje i skutecznie je nadrabiam. Chyba powinnam przyhamować. Pal sześć nadrobić te straconą wagę, ale podwyższać ja … to byłaby lekka przesada. Trzeba pomyśleć nad systemem utrzymania stałej wagi przy jednoczesnym nie ograniczaniu spożycia tych wszelkich pyszności do których posiadam notoryczną słabość.

Właściwie jest jeden sposób, ale im bliżej dnia jutrzejszego tym więcej mam wątpliwości czy coś z tego będzie. Bynajmniej nie jest już młoda godzinka, a tu cisza.

Na promocjach nie ma czasu na objadanie się. Człowiek cały czas się szczerzy do ludzi i wciska im zbędne rzeczy – ja wciskam żarełko. To lekka rozbieżność do mojej pracy biurowej, ale czasem trzeba coś robić, żeby wyżyć. Pensyjka urzędowa jest cieniutka, a miesiąc długi.

Kiedyś jak patrzyłam na te dziewczyny na promocjach, czy degustacjach to myślałam co to za robota. Stoisz i się szczerzysz, ale nie ma tak lekko. Po ośmiu godzinach masz tak dość, że nie masz siły na zjedzenie kolacji. Przychodzisz do domu, bierzesz prysznic i padasz na wyrko jak przecinek. Nieprzytomna ze zmęczenia. Po godzinie budzi mnie z reguły ból nóg. Więc jest zjazd z poduszki i nogi lądują wysmarowane żelem na szafie. Jeśli jest to jednodniowa „impreza” to ok., ale dwa czy trzy dni … Panienko Przenajświętsza – człowiek wie i czuje, że przyzwoicie zarobił na te marne grosze. Bolą już nie tylko nogi, ale i plecy, i ręce, i szczęka od tego szczerzenia.
Pracowałam już i w sklepi, i jako kelnerka, i jako barmanka –ale tak jak po promocji to nogi nigdy i po niczym mnie nie bolały.

Cóż jednak mogę powiedzieć – pieniądze nie rosną na drzewach. Trzeba na nie sobie zapracować. Staram się nie odpuszczać żadnej okazji. Utrzymanie dwu osób i uczelni z mojej pensyjki nie jest optymalnym układem. Cóż jeszcze – gdyby nie dom rodzinny to pensyjka, nawet z dorabianiem, nie starczyłaby na nic, a nauka i studia były by pojęciami abstrakcyjnymi … a mówią, że u nas w Polsce nauka jest za darmo …

Krzesło – zwykłe drewniane, mocno już sfatygowane
Pośrodku brudnego pokoju
Na brudnej podłogi środku pozostawione samemu sobie
Wśród obdrapanych ścian
Przykryte sufitu odpadającym tynkiem
I żarówką – na nagim drucie – czterdziestką

Krzesło – zwykłe drewniane, mocno już sfatygowane
Przetarte z kurzu rękawem
Doczekało się swojego gościa …

Usiadłam niedbale, niechlujnie, szeroko
Znowu te same pytania …
Pozostałości lakieru odrapuję z paznokci
… dziwne – jeszcze wszystkie są całe – nie połamane
Nie wzrusza mnie kolejne oczko w pończosze
Cholera – jednak były drogie – tak mimo wszystko
Chwieję się na rozruszanych nogach sfatygowanego krzesła
Rozruszanych jak obcasy moich czerwonych szpilek
Pomięta bluzka
– Przepraszam, może Pan powtórzyć pytanie …
Niech to – urwałam ostatni guzik
Schowam w porwaną koronkę majtek
Na wszelki wypadek kominiarza …

W pół drogi zawisła ręka – chciała poprawić włosy
Zapomniała, że dziś już ich nie mam …
– Możecie dać mi papierosa?
Powoli zachłysnęła się dymem rozkoszy
– Tak wiem – dziś kąpiel …
Poszarzała twarz rozjaśniła się w uśmiechu
Gdyby wiedzieli …
Wieczorem, wieczorem była już tylko cisza …

Pogoda okropna. Samopoczucie – nieco lepsze niż wczoraj. Przynajmniej nie czuję każdego mięśnia i stawu osobno. Dziś tworzą jedna, może nieco rozdygotaną i mało spójną, całość. Wczoraj przespałam całe popołudnie i noc. Mimo to poranne wstanie do pracy nie przyszło mi łatwo. Przez chwilę miałam pokusę żeby zadzwonić o dzień urlopu, ale … pokusa upadła bo telefon się rozładował, a ładowarka Bóg raczy wiedzieć gdzie.

Staram się skoncentrować na pracy, jednak nie idzie mi to najlepiej. Nie mogę się skoncentrować. Cały czas ktoś dzwoni i pyta o głupoty. No nic – skoro jutro chce się byczyć – dziś musze popracować.

Do pracy rodacy – do pracy …

telefon

2
Ubawiłam się niemal setnie. Głupota ludzka nie ma granic. Szczególnie w odniesieniu do mojej ex-teściowej.
Moje syncio odwiedzało swojego tatę. Dzwonie więc w miejsce gdzie maja się obaj znajdować w celu przypomnienia ex-małżonkowi o odprowadzeniu dziś dziecka do domu – czyli do mnie – bo w końcu takie było założenie, a że mam do tamtej rodziny tak stosunek jaki mam … doszłam do wniosku, że trzeba im przypomnieć.

Dzwonię więc:
– Halo. – odebrała ta stara zołza.
– Dzień dobry. Jest … (tu imię mojego ex)?
– Nie ma go. – cisza
– Mogę więc prosić … (mojego zuch syna).
Słychać wołanie. Jakieś trzaski. Mój syncio dostał słuchawkę do ręki.
– Cześć kochanie moje.
– Cześć mamusiu.
– Jak wyjazd ci się udał?
– Fajnie było, ale ja ciebie nie słyszę. Coś mi trzeszczy w słuchawce.
– A teraz?
– Teraz słyszę.
– Kochanie to co wracasz dzisiaj do domu?
– Pewno. Stęskniłem się za tobą. Obiecałaś zadzwonić do mnie.
– Kochanie twój tata nie dał mi swojego numeru telefonu. Nie miałam jak zadzwonić. (no tak – jak kupuje się telefon dla szpanu to podanie jego numeru byłej żonie jest nie wymagane – nawet kiedy zabiera się dziecko na dni kilka. Jeszcze by zadzwoniła i mogłaby się dowiedzieć o czymś o czym byłe żony nie powinny wiedzieć … zupełnie jakby mnie interesowało jego życie. Gdyby mnie interesowało to nie rozwiodłabym się z nim tylko męczyła się z idiotą przez resztę swoich dni. )
– To ja na niego nakrzyczę.
– Nie krzycz. Kochanie skoro taty nie ma w domu to ja po pracy przyjdę po ciebie. Tylko masz być gotowy. Tak o 16 będę.
– Ale ja na niego nakrzyczę i to teraz. Tata jest w domu. On mi powiedział, że dał tobie numer.
– Tata jest w domu … (?) – nawet nie zdziwienie tylko ubolewanie nad ograniczeniem umysłowym mojej ex-teściowej. – Słoneczko możesz go poprosić?
– … taaatooo!!! – wrzask w słuchawce. – no chodź szybko. Już idzie.
– Cześć.
– Cześć.
– Odprowadź Młodego o 16 do domu.
– Idę do pracy na 14.
– Tak? Podobno już wyszedłeś … myślałam, że masz na 12 … przyjdę o 16 po Młodego. Ma być w mieszkaniu, a nie na działce czy niewiadomo gdzie. Rozumiesz?
– … – cisza. Aż widzę jak stoi przed lustrem ze słuchawką i stara się coś wymyślić.
– Jestem o 16 po niego. Cześć.
Odkładam słuchawkę. Jeszcze parę tygodni temu zdenerwowałaby mnie ta ich głupota. Dziś chce mi się z tego śmiać. Są żałośni. Kiedyś byłam bardzo, bardzo młoda … bardzo … teraz już nie jestem …

Czuje się tragicznie podle. Totalna dekoncentracja i rozbicie wewnętrzne. Temperatura, mdłości i totalny ból wszystkiego, a zamiast gardła jedna wielka bąbla uniemożliwiająca przełknięcie czegokolwiek jak również mówienie w normalnej barwie głosu.

Wyrok: angina

Diagnoza: jeszcze nie umieram (czuje smak papierosa więc nie jestem jeszcze umierająco chora).

Ja tu ledwie siedzę, a tam, piętro niżej, jakiś idiota znęca się nad młotkiem: łup, łup, łup … łup, łup, łup … łup, łup, łup. Mam nieodpartą ochotę zejść tam. Zabrać mu ten młotek i łupnąć mu tak raz przez czaszkę. Tylko tyle mogę zrobić – bo ciężko jest komuś zwracać uwagę kiedy nie może się powiedzieć słowa.

łup, łup, łup, łup, łup, łup, łup, łup,
łup, łup, łup, łup, łup, łup, łup, łup,
łup, łup, łup, łup, łup, łup, łup, łup,
łup, łup, łup, łup, łup, łup, łup, łup,
łup, łup, łup, łup, łup, łup, łup, łup,
łup, łup, łup, łup, łup, łup, łup, łup,
łup, łup, łup, łup, łup, łup, łup, łup,
łup, łup, łup, łup, łup, łup, łup, łup

Siedzę właśnie i przeglądam różne strony o kobietach i dla kobiet. Mam jeszcze kilka minut zanim wyjdę do domu. Dlaczego właśnie takie stronki? – Nie, nie dlatego, że jestem kobietą. Patrzę jak są zrobione, jakie tapety, czcionki, stylistyka, gify – wszystko to co widzimy … jedne są zrobione profesjonalnie i interesująco. Inne mają przed sobą jeszcze długą drogę lub szybką śmierć.

Dlaczego przeglądam właśnie te stronki i pod takim kątem? – Przyczyna jest jedna. Będę próbowała zrobić właśnie coś takiego. Stronkę o kobietach i dla kobiet. Na razie szukam natchnienia, a może właściwie bardziej sprawdzam, czy ktoś już nie wykorzystał mojego pomysłu wcześniej. Sprawdzam, czy wcześniej nie pojawił się ktoś, kto wprowadził mój pomysł w życie.

Minie jeszcze nieco czasu zanim projekt ten wprowadzimy w życie i zapewne początkowo będzie miał on wiele niedociągnięć – to będzie moja pierwsza stronka do pokazania światu, a tak ogólnie to pewnie trzecia w życiu. Musze się wielu rzeczy nauczyć, ale lubię mieć wyzwanie. Mam nieco czasu w związku z wakacjami i znajomych na multimediach posiadających ciekawe programy i książki. Może powinnam poczytać coś lekkiego i odpocząć od podręczników, ale … na to mam nadzieje też znajdę nieco czasu … w końcu są wakacje…

Każdą drogę zaczyna się od pierwszego kroku – tą bliską i tę daleką. Właśnie zrobiłyśmy pierwszy krok, a na ile jeszcze starczy nam siły … każdy będziemy przyjmować z uśmiechem i radością, że wyrwałyśmy … jeśli wytrwamy. My kobiety świadome tego co chcemy i zupełnie nie identyfikujące się z feminizmem w polskim wydaniu …

(UWAGA: polskie feministki – kobiety zaniedbane i negujące wszystko co wychodzi ze strony mężczyzn; te prawdziwe kobiety jeśli nawet identyfikują się z tymże ruchem ideowo nie chcą się ujawniać – bo jest im wstyd połamanych paznokci, tłustych włosów, niechlujnego i akobiecgo stroju jaki przywdziewa na siebie polski feminizm)


  • RSS