demirja

czyli kolejny dzień gdzieś na końcu świata, zapisana chwila, jedna myśl…

Kolejny dzień remontu. Zaczynam się zastanawiać czy to przypadkiem nie w mojej głowie są te wszystkie młoty pneumatyczne, których piętro niżej używają do kucia ścian. Poważnie – już nie wiem czy one są to piętro niżej, czy w mojej głowie. Do tego radio usiłujące przekrzyczeć za wszelką cenę ten łomot.
Patrzę na kubek kawy jak drży i jak na ciemnym płynie wszystko się odbija drżąc o tyle mocniej, że z każdym łykiem mniej tego obrazu. Znika on we mnie nieodwracalnie każdego ranka.
Niech oni zabiorą i wyłączą te młoty.

Tak nie da się siedzieć i nudzić, o pracy nie ma mowy ani tyle … czas poszukać jakiegoś spokojniejszego miejsca. Miejsca gdzie radio nie musi ryczeć z głośnika wiadomości i gdzie młoty pneumatyczne nie rozsadzają człowiekowi czaszki.

7.32 – dwie minuty spóźnienia. Rzecz jasna nie mam na czym się podpisać – lista już znikła w mrocznych czeluściach działu kadr …
Mam po drodze 2 razy światła – na obydwu było czerwone, a do tego jeszcze to sprzęgło … i zaparowane szyby. Mieszkanie w cudownej okolicy i nieposiadanie garażu to cały rok zaparowanych lub dla odmiany zamarzniętych szyb. No i jeszcze to słońce. Wyjeżdżam na jezdnie dosłownie na czuja. Albo coś będzie jechać, albo nie. Do tej pory jeszcze nie jechało, ale …
Jak gdyby tego było mało – telefon razem ze śniadaniem został w domu.
To przez ten prysznic, który przeciągnęłam … naprawdę nie miałam ochoty wychodzić z łazienki. Woda spływająca po karku delikatnie masowała obolałe po wielogodzinnym siedzeniem przed komputerem mięśnie. Jednak wyszłam – no i teraz to już z niczym nie mogłam się wyrobić.
W pracy – nadal nie mam do niczego zacięcia. Zresztą prawie nikogo nie ma. Przechować się przez ten dzień, a jutro już nie trzeba będzie wstawać rano i śpieszyć się pod prysznicem …

8.52 – kawa … dlaczego kawa rano tak szybko znika z kubka i trzeba wziąć się za jakieś pożyteczne zajęcie …

i jedno jeszcze

1

Okropnie boli mnie głowa. To jeszcze od niedzieli, ale to przecież nie jest ważne.

Czy tak na prawdę cokolwiek jest ważne? Czy tak na prawdę cokolwiek ma jakiś sens?

… niechże to słońce zgaśnie … choćby na jedną małą chwilę …

… dziś

1

miałam wiele pomysłów na to co i jak będę tutaj pisała … tyle, że teraz gdzieś się zapodziały …

zapodziały się tak samo jak wszystko inne w moim życiu … myśli, ludzie, uczucia …

poranek wstał piękny – taki słoneczny i ciepły … ot chce się żyć można by powiedzieć, a ja … ja oddałabym wiele za choćby kilka obłoczków, które przesłonią ten deszcz sztyletów promieni słonecznych, które tak dotkliwie kują moje oczy i wbijają się aż do mózgu … to boli

boli bo to kolejny dzień stracony na trwanie bez odrobiny uczucia … nie umiem kochać, a Ty jeszcze tego nie wiesz. wiem, że cie ranię, ale starałam się żebyś nie oddał mi swoich uczuć – nie posłuchałeś …


  • RSS