Co tutaj będzie? Jeszcze sama nie jestem pewna, ale coś na pewno będzie. Może już wiem, tylko jeszcze … chyba powinnam napisać coś o sobie, ale czy umiem pisać o sobie obiektywnie? Nie, raczej nie… jednak, może czas żeby kilka zapomnianych słów wyszło z szuflady. Nie, nie jestem poetką – nikt tego nie musi mi uzmysławiać. Znam swoje możliwości i umiejętności, ale też słowa zawsze pozwalały mi uporać się z emocjami. Więc będzie o emocjach. W jakiś sposób przynajmniej, bo to one niepodzielnie rządzą moim życiem nie pomne na to co mówi rozum i doświadczenie…


Żebyś    (wrzesień 2001) *

W całym swoim samolubstwie
Chciałabym żebyś – tak jak ja
Myśli miał w nieładzie
Chciałabym żebyś – tak jak ja
Wśród chaosu miejsca nie mógł znaleźć
Żebyś z kąta w kąt spoglądał
Myślą swoją szukając miejsca po próżnicy
Kiedy do osoby mojej biegnie
Żebyś w swoich snach mnie szukał
Na ulicy się rozglądał
Żeby serce Twoje – tak jak moje
Spokoju nie miało
Żeby oczy Twoje
Niewidzącym wzrokiem, bez zgody rozumu, obraz mój widziały
Żeby ręce Twoje
Moich rąk dotyku czekały
Żeby wieczór i ranek w jedno splotły się westchnienie
Żeby wraz moim imieniem się stały
Wtedy przyszedłbyś do mnie
Przyszedłbyś
Cały

Rozmowa    (styczeń 2002) *

A ja właśnie sobie siedzę
Stopy schowałam pod kocem
Parujące kakao z cynamonem
I te wiersze…
Rozmawialiśmy o tytule
O jego ogromnej sile
Była w tych słowach racja
Lecz, no cóż…
Moje wiersze są zwykłe
Zwykłe – o zwykłym tytule
Rozmawialiśmy o budowie
O słów szyku i urodzie rymów
Była w tych słowach racja
Lecz, no cóż…
Rymy trudną są sztuką
Dal mnie – prostej dziewczyny
Rozmawialiśmy o rytmie
O tonie i barwie – uroku
Była w tych słowach racja
Lecz, no cóż…
Kiedy ja słowa znam tylko zwykłe
W rytmie się gubię i w tonie
Rozmawialiśmy o magii poezji
O sile niedomówienia
Była w tych słowach racja
Nie przeczę
Lecz w moim życiu jest ich tak wiele
Że pisać inaczej niż wprost
Po prostu nie umiem
I te wiersze
Wiersze, które sama tak lubię
Czekają na więcej naszych rozmów

 

 

* * *                  (bez tytułu – wrzesień 2001) *

Stoją na piasku
Patrzą w morze
Ona się śmieje
On trzyma ją za rękę
Szumią fale
Mewy przysiadły
Woda je kołysze
One są tu u siebie
Oni są tu u siebie
Wszędzie gdzie są razem
Jest ich miejsce
Drobiny piasku złotem skrzą się w słońcu
Uśmiechają
Boże, czy moje życie musi być wieczną pogonią…
Być wieczną tęsknotą?
Zazdrością?
Tym wszystkim do czego się nie przyznaję?
Nawet przed samą sobą…
Kiedy patrzę na fale i piasek
Jestem niepokojem
Mam jedno do siebie pytanie
Czy to moje szukanie
Ma swój gdzieś koniec
Ma gdzieś swoje ukojenie
Czy może, może jest tylko zamęt?

 

* * *    (bez tytułu – maj  2012) *

Za oknem pada deszcz
Niebo przykryte dywanem z chmur
Więc siadam sobie gdzieś tutaj
Siadam i piszę
Kiedyś była we mnie wielka tęsknota
Bezmiar rozpaczy i szczypta nadziei
Dzisiaj patrzę na pustą kartkę
I nic już nie widzę
Kiedyś słowo, za słowem uciekały
Z serca na stronę papieru
Dziś patrzę tępym wzrokiem
Nie wiem gdzie one się wszystkie podziały
Zostałam sama, z pustym sercem
Wyschniętym na smętny obwarzanek
Co kiedyś był wielkim, pulchnym rogalem

 

 

* – rzecz jasna nie może być zbyt pięknie i formatowania tekstu zgodnego z zamysłem nie jestem w stanie tutaj zastosować…