Zima zbliża się nieubłaganie. Dzisiejszy poranek przywitał mnie nie tylko pięknym słońcem, ale też mało sprzyjającą mojemu funkcjonowaniu temperaturą. Pięć stopni poniżej zera to już nie są przelewki. Wyciągnęłam z szuflady zimowe skarpety, z półki pobrałam zimowy szalik. Czapkę zostawiłam jeszcze tę przejściową „dziurawą”, ale to tylko dlatego, że pogoda była bezwietrzna.

Właściwie to nie ma się czemu dziwić. Takie temperatury w połowie listopada to żadna nowość. Tym bardziej, że w sumie to kwestia poranka, a później nieco lepiej ma być. Czyli nieco cieplej. Nie jest źle. Jest całkiem dobrze. Przynajmniej w pogodzie, bo po za tym to jest śpiąco. Mam wrażenie, że w tym tygodniu cierpię na deficyt snu. Po trzech niedospanych nocach liczyłam, że ta miniona przyniesie odpoczynek. Przeliczyłam się. O ile trzy poprzednie w ramach reperkusji zdrowotnych oraz zwykłej bezsenności były męczące, o tyle miniona, dla odmiany zafundowała mi sny pełne bieganiny. Normalnie to ze trzy maratony minionej nocy przebiegłam i to nie takie po ubitych ścieżkach, ale takie w typie „biegu rzeźnika”. Obudziłam się wymęczona jeszcze bardziej niż kiedy kładłam się spać.

Czas chyba pomyśleć o zmianie repertuaru rozrywkowego, bo zdaje się, że bieganie pół nocy z bohaterami oglądanego serialu, zwłaszcza, gdy są oni w większości bytami nadprzyrodzonymi, jest bardzo, bardzo męczące. Może jakieś „teletubisie”? Taki spokój, żadnych przesadzonych emocji, żadnego zabijania, żadnego picia i żadnych zabaw dla dorosłych – jak nic, zero pożywki dla mojej nadgorliwej wyobraźni.

Swoją drogą, zadziwia mnie, jak to jest, że w serialu dla młodzieży, gdzie bohaterowie to w znakomitej większości nastolatkowie, nawet jeśli z końcówki liceum, to nadal jednak nastolatkowie, piją, ćpają, pieprzą się na potęgę i mordują bez większego wysiłku… a później wszyscy się na około dziwią, że młodzież jest niemożliwa. Jak ma być, skoro to normalne, że cała szkoła pije alkohol, znaczy się wszyscy tak robią przecież, wszyscy się kochają (po prawdzie to każdy pieprzy się z każdym), a do tego są tacy silni i w ogóle! No halo. Skąd to zdziwienie?! Doprawdy, czy to takie trudne do zrozumienia, że obraz oddziałuje, a skoro widać, że coś wolno i nie ma tego konsekwencji lub są one mało dotkliwe, to można się tak bawić. Zdaje się, że serial był całkiem popularny skoro doczekał się 8 sezonów po 23 odcinki. Jestem na etapie 5 sezonu. Powiem wam, że to okropny zjadacz czasu jest. Marnotrawca. Do tego mam zaległości w innym, bardziej bieżącym serialu, już 5 odcinków mam zaległych. Nie żeby się bardzo różnił od poprzedniego, no dobra, ten dla odmiany ma dopiero sezon 3 w połowie, ale przynajmniej jest bardziej poprawny wiekowo. No bo po 30-stce seks, alkohol i głupota popełniana świadomie jest dozwolona i na nikim demoralizującego wrażenia już nie zrobi… zdecydowanie demoralizacja przecież została załatwiona i zaklepana kilkanaście lat wcześniej… na poziomie nastolatków…