Tak sobie załatwiłam to ucho, że mam w nim ranę, a do tego łykam sobie kolejny antybiotyk. Po wielu latach bez antybiotyków, mam wrażenie, że ostatnio stają się one podstawa mojej diety codziennej. Zupełnie mi się to nie podoba, ale skoro inne środki oraz rozum zawodzą, to czasem trzeba. Mniemam, że to ostatni raz na długi czas, a najlepiej na zawsze.

Tym czasem ktoś się nie bał i zajumał upały. Normalnie, to ja się tak nie bawię. Zupełnie mi to nie odpowiada. Zdecydowanie, o tej porze roku, preferuję temperatury wysoko na plusie, no i nawet te 30 z hakiem mnie nie przeraża. Proszę o więcej, gdyż jeszcze kilka kiecek zostało mi w szafie do sprawdzenia, czy się w nie w ogóle jeszcze mieszczę, a jeśli tak – to przydałoby się je chociaż ten jeden raz w roku przewietrzyć.

Z rzeczy innych, to nie tylko z uchem, które nadal mnie jeszcze pobolewa, mam problemy. W sobotę postanowiłam się uszkodzić. Zupełnie bez planowo, całkiem z zaskoczenia nawet dla samej siebie, oraz zupełnie skutecznie. Otóż, mnie się nie daje do ręki sekatora, bo może się to różnie skończyć. Tym razem tylko wycięłam sobie niewielką, choć głęboką dziurę w ręce. Żeby było ciekawiej, zaraz obok ścięgien i żył. Młody już chciał wieźć matkę na szpital, żeby matce zaaplikowali zastrzyk przeciw tężcowi, ale ostudziłam jego zapędy. Mam szczepienie tego rodzaju bardzo aktualne i cały czas na bieżąco odnawialne, a do tego obecnie łykane prochy też mają szerokie działanie wiec… rana goi się szybko i bez komplikacyjnie, kto wie, może nawet blizna nie zostanie. Na to jest sposób – tkanki świeżo nacięte należy ściągnąć opatrunkiem tak, aby były jak najbardziej pierwotnie ułożone. Mocno, acz bez przesady. Zostawiamy w spokoju, bez wtykania patyczków nasączonych odkażającymi środkami, ogólnie to pamiętamy, że do środka rany to nic wtykać nie należy… zazwyczaj takim wtykaniem to się rany bardziej brudzi.

Z innych ciekawostek, to nic się nie dzieje, a nawet jeśli coś się dzieje i wpływa na milion myśli, które galopują mi po mózgu niczym stado mustangów, to i tak nawet jeśli chciałabym coś z nich zapisać tutaj, to zazwyczaj albo nie mam kiedy, albo nie mam jak, bo daleko od internetów jestem, albo nie mam jak, bo jest standardowy problem z logowaniem.

Tymczasem zastanawiam się nad tortem. Młody życzy sobie bezowy, ale krążki bezowe raz, że drogie jak diabli, to jeszcze małe i gumowate. Gdyby nie ta ich gumowatość, jeszcze bym kosmiczną cenę zdzierżyła, ale za gumowatość bezy? nie raczej nie jestem w stanie się zmusić. Pewnie skończy się na biszkoptowym z masą budyniowo – chałwową, gdyż osobiście mam jazdę na chałwę. No i jeszcze się go pytam co pić będziemy na weekendzie, a on mi na to, żebym piccolo kupiła. Tyle alkoholi wszelkich różnych się w domu nagromadziło, a on pikolo. Znaczy musiał ostatnio gdzieś z kolegami zabalować, albo balangę ma zaplanowaną, a już się nauczył, że co za dużo to i świnia nie zeżre.

No i zakisiłam sobie ogórki na niby małosolne, tyle, że dorzuciłam, bo w słoju miejsce było, jeszcze kawałki papryki. Zobaczymy co z tego wyjdzie. W słoju wygląda apetycznie, a w praktyce to się okaże. Jakby co to mam wizję sałatki kalafiorowej z kwaszoną papryką (możliwe, że z dodatkiem żurawiny suszonej) w sosie czosnkowo-jogurtowym, bo mam fazę na czosnek. pali mi całą jamę ustną i gardło, i szczypie w uszach – znaczy się organizm go potrzebuje, a reszta rodziny będzie musiała znosić moje smaki. W końcu raz w roku mogą się poświęcić.

Tymczasem jednak muszę jeszcze zapolować na prezent dla A. i na jakiś dodatek do prezentu dla Młodego (główny prezent już dostał, teraz tylko jakaś słodycz na dokładkę). Natomiast na prezent dla A. wizji nie mam żadnej. Za to sobie prezent wczoraj zrobiłam, tyle, że to tylko na po 22.00. Miał być statyw do aparatu i filtr szary pełny oraz połówkowy, ale co tam, wszystko w swoim czasie. Zbereźnikom tylko nadmienię, że nie jest to wibrator, gdyż z wibratorów to ja jednak preferuję te naturalne, zwłaszcza, że na większość materiałów nienaturalnych mam uczulenie… starczy, że z podpaskami co miesiąc się męczę z chemią. Więc cóż, mój prezent jest nieuczulający. Taką mam przynajmniej nadzieję.