Rany to już trzynasta, a ja nie wiem w co ręce włożyć. Pewnie pod „pachi” przynajmniej mi paluszki nie zmarzną.

Poważniej, to zaraz nie będzie miało mi co marznąć, gdyż sobie je rozpuszczę, te paluszki, w wodzie, w ramach pińcetfyfnastego mysia wszystkiego po kolei, co do mycia się nadaje i tego co niekoniecznie się nadaje to też.

Pomiędzy tymi myciami i sprzątaniem to chadzam do pracy, a skoro chadzam, to nad śniadaniem się obijam. Obijając się to patrzał na pralki, bo tak sobie myślę, że po prostu znudziło mi się wożenie bambetli we dwie strony świata. Remonty pokończone, to czas powoli i meblunek inwestować. Bardzo powoli. Jednak, ta pralka mi spokoju nie daje. Nie żebym zaraz po nocach nie spała albo co. Zwyczajnie, jak patrzę na moją torbeczkę po trzyletnim użytkowaniu, to mam jej dosyć. Wszelkie pakowania mi przez to obrzydły i ruszać w świat mi się nie chce. Mam za to niewątpliwie pakowanie strategiczne opanowane do perfekcji. Nie oznacza to, że umiem zapakować tylko potrzebne rzeczy. Jestem kobietą, potrzebuję trochę luksusu i kilka drobiazgów do wyboru… pogoda się może zmienić przecież, mój nastrój może się zmienić, okoliczność przyrody też mogą się zmienić! Wszystko się może zmienić i na to wszystko, jak przystaje na kobietę, muszę być gotowa.

Wracając jednak do sedna. Czyli do pralki. To ilość miejsca jaką mogę naprawkę zagospodarować bardzo współgra z moim budżetem. Zastanawiam się nad Beko i nad Candy. Darować sobie można pouczenia, że to szajs jest, gdyż obecnie wszystko jest szajs, a do tego Candy mam i sobie chwalę. Wytrzymuje sporo. Producent byłby doprawdy zaskoczony. Ja też bywam. Owszem, poczęstowała mnie wodą wyplutą na łazienkę ze dwa razy, ale to już moja wina jest, gdyż czasem wypadałoby jej odpływ przeczyścić lub filtr oraz nie wcinać w gumę sznurków od kaptura bluzy Młodego… zdecydowanie lepiej byśmy się zapewne dogadywały, gdybym jej takich numerów nie robiła. Jej zaletą jest jej rozmiar. Wetknę ją w dziurę i o rury nie zawadzać nie będzie. To jest coś. Przy jej głębokości uda mi się też otworzyć drzwiczki od szafki z umywalki lub od pralki bez zdolności człowieka gumy. Beko są nieco głębsze, ale zniosę to i ja, i łazienka. Ilość zużywanej wody i energii w wybranych modelach zbliżona, różnica w cenie 150 PLNów. Czas trwania cyklu standardowego (bawełna 60 stopni) między 160 – 175 min., więc też żaden szał rozrzutności.

Decyzja rozbija się pomiędzy 4 modelami o zbliżonych parametrach i całkiem zbliżonej cenie. Normalnie chyba musze jakiś system losowania opracować, bo z decyzją ciężko jest… w sumie… to gdybym mogła je dotknąć i pomacać, w bęben im pozaglądać byłoby prościej, niestety w tej mojej wsi to nie przywożą „połówek” pralek… tylko pod zamówienie… a ja się zastanawiam, czy reszta ludzi na moim osiedlu to robi pranie, czy tylko wietrzy wszystko na balkonie. No pomijając moich sąsiadów, bo wirowanie w ich łazienkach słychać jednak u mnie. Tylko co oni za pralki tam powtykali, skoro kurcze wszystkie łazienki są u nas rozmiarów mini i standardowe 50cm+ jest aranżacyjnym wyzwaniem, choćby już na poziomie futryny w drzwiach…