Miało być o lodowce, razem z prezentacją. Skoro tyle i tak długo o niej było, to chyba zasłużył sobie ten temat na finalizacje jedyną słuszną, czyli samodzielny, opatrzony zdjęciami, post. Będzie. W przyszłym tygodniu. Skoro tyle czekała, to poczeka i jeszcze trochę. Obecnie chciałam zareklamować inne, kulturalne, rozrywki. Otóż, jeśli ktoś jest przypadkiem gdzieś na krańcu świata, gdzie wrony już nie dolatują lub omijają to miejsce szerokim łukiem, to zapraszam na

Karpackie Klimaty

do spółki z

XV Festiwal Win

Ze swojej strony, to mogę polecić sobotni wieczór muzyczny. Angela Gaber akurat często króluje na mojej prywatnej playliście. Naprawdę fajna muzyka, choć niektóre kawałki docenia się po kilku odtworzeniach, ale większość, zadomowić potrafi się przy pierwszym słuchaniu. Ryzyko – jak się zadomowią, to zostają z człowiekiem na dłużej. No i Wadada… do bębnów posiadam nieodmiennie wieczną słabość (jaki do basów). Też polecam, jeśli ktoś lubi, tyle, że ich znam tylko z plików muzycznych, a Angela… cóż… Angela Gaber jest świetna na żywo. Słyszałam, sprawdziłam, polecam.

P.S. Zdjęcia moje, choć pochodzą jeszcze z Klimatów z 2011r. Jak ten czas szybko leci…