porażka 2012-01-26 09:16:33

Jedna, wielka porażka w czasoprzestrzeni. Wrócę jak będę. To znaczy, że nie wcześniej jak się obrobię. Nie ma nic gorszego niż wdrożenie nowego oprogramowania kiedy 1/3 pracowników jest nieobecna, a jaśnie informatyk zostawia wszystko na ostatnią chwilę... na ostatnią chwilę, to znaczy, że skaner nie działa, oprogramowanie poinstalowane wybiórczo i nie na wszystkich komputerach... rzecz jasna na tych od których powinien był zacząć to zupełnie nic nie zainstalował... Oj dużo i długo mogłabym tu o takich drobnych mniej i bardziej ważnych drobiazgach. Mogłabym też o postrzeganiu różnych rzeczy w dziwnym świetle, gdzie bezinteresowność jest pojęciem abstrakcyjnym, ale nie mam teraz na to czasu. Jeśli nie zapomnę to do tego drugiego tematu powrócę.

Drogie Panie testujące przepis Tuv w zakresie mufinek: dodajcie do ciasta z 1 kostki masła, 1 kieliszek rumu i czekoladę deserową - to nasz domowy faworyt :) polecam. Nawet dla nieletnich. Rumu praktycznie nie czuć , ale za to jak pięknie są puszyste.

Tagi: codzienność, refluksje

skomentuj (5)

i stało się 2012-01-21 20:04:09

Co takiego? Ano... tatatadam (konieczny podskok z przyklaskiem!!!)... upiekłam chleb. To przez was moi drodzy. Przez Tuv maniaczkę piekarnika :), przez Dorę marudzącą na szfagra i Majore i ich czarnuszkę... To wszystko przez Was. Nawet nie starajcie się wykręcać - Wasza wina jest oczywista. Starczy wejść na wasze blogi i przejżeć archiwum (tu dzież bywa, że i bieżące notki). Do tego jeszcze Zmorka zaczęła się zastanawiać. Więc takiego mi smaka zrobiliście, że niech Wam teraz ślina cieknie.

Pół na pół wzięłam mąkę o której pisał Majore oraz białą, rozczyn zrobiłam z połowy kokstki drożdż (tej większej), która została po środowej pizzy. Tak, tak w środę stworzyłam domową pizzę. Woda, oliwa, łyżka miodu płynnego, sól, odrobina cókru do rozczynu, słonecznik prażony do ciasta.

Z piekarnika wyciągnęłam go pół godziny temu (no może 40 minut temu) i już zostało po nim wspomnienie,  w postaci jednej kromki (wyszła nieparzysta), któa czeka na kolację seniorki rodu. Gdyby nie to, że jest 20, a w domu nie mam już drożdży, zapewne, w innych okolicznościach następny bohenek siedziałby już w piekarniku...

Z innej beczki. Spanie w styczniu z niedomkniętymi drzwiami balkonowymi, nawet gdy jest to tak łagodny styczeń jak bieżący, kończy się katarem... więc, w cale nie jest powiedziane, że ten chleb jest tak fantastyczny... po prostu mogę nie mieć smaku ;)

Tagi: kuchnia, dom, wypieki

skomentuj (7)

jeju 2012-01-19 21:49:38

Jeju - te pieprzone wyskakujące okienka z reklamami i sam 'geminus' chcą mnie dziś psychicznie wykończyć. Wiem -teoretycznie mogę je zablokować. Praktycznie już niestety nie. Blokowanie i odblokowywanie tam i na zad zajmuje po prostu więcej czasu niż samo zamykanie tych zbędnych i nieprzydatnych. Nie o tym jednak chciałam.

Właściwie to nie wiem o czym chciałam, gdyż zdążyłam zapomnieć nim się mi udało zalogować, gdyż maniakalnie wpisywałam nie to hasło, które było właściwym do tego miejsca. Do tego jest późno, a jak już wiadomo to Demirja zazwyczaj o tym czasie jest już od chwil kilku dobrych zazwyczaj pogrążona w karinie Morfeusza.

Ferdek wrócił z naprawy... jedyne 1.800 PLenów. Co to dla mnie. Pikuś. Do tego wspomnienie po AC... chyba we wrześniu już nie uda mi się ich przekonać, że po szkodzie całkowitej to jeszcze i owszem mogą mi oni to AC raz jeszcze na wiekowego Ferdynanda wypisać... Tym będziemy martwić się później. Na traz martwimy się tym, że jeszcze trzeba 2 oponki zimowe kupić i wymienić tę niekoniecznie w 100% pewną. No i gdyby tego nie dość było to rzecz jasna Ferdek zawsze musi mieć jakieś niedomagania. Więc tym razem ściąga go na prawo. Jak w sobotę znówu pan od ustawiania zbieżności mnie zobaczy w drzwiach warsztatu to - dostanie zawału i ostrzegam: nie będę go reanimować! no chyba, że w końcu zrobi to co powinien i tak jak powinien.

Nielat wczoraj grał bohatera i latał po podwórku w samysm swetrze (kolęda, ksiądz, ministranci - patrz: kumple ze szkoły, i cały ten kram) i dziś już malowniczo cieknie mu z nosa, a nie dalej jak w poniedziałek skończył leki po ostatniej chorobie, która ciągnęła się przez 1,5 miesiąca. Za chwilę okaże się zapewne, że wsadzenie go w zdezelowanego Ferdynanda i wywiezienie nad morze na okres ferii zimowych będzie tańsze niż wydatki na leki... zwłaszcza gdy Pani Dohtorka zapisuje same nierefundowane. Nie wiem - dalej bojkotują ustawę, czy dalej nikt nie wie które i jak są refundowane, czy jeszcze inny diabeł, ale ja wiem, że w styczniu zostawiłam już więcej w aptece niż przez ostatnie 1,5 miesiąca 2011... acz leków jakby na sztuki mniej niż poprzednio.

Zna ktoś jakiś bank, który udziela bezzwrotnej zapomogi (kredytu rzecz jasna)? Nie? Wielka szkoda. Gdyby jednak, to wdzięczna bym była, gdyż mogłabym Nielata wywieźć nad to jodowane morze, a tak to go nie wywiozę. No chyba, że znajdę jakiegoś bezinteresownego sponsora, co też raczej nie jest obarczone wysokim prawdopodobieństwem, gdyż wpierw musiałabym wyjść między ludzi. Poza tym, na końcu świata (na zadupiu), takich nie ma.

Swoją drogą, gdyby nie Ferdek i nie Nielat (w zakresie chorowania rzecz jasna i kilku innych jego finansowych upodobań, a nie w całości) to całkiem przyzwoity budżet bym posiadała... i tą złotą myślą zakończmy dzisiejszą notatkę...

P.S.
Do czynnego czytania (z komentowaniem) wrócę zapewne dopiero w lutym, i to bliżej połowy, gdyż właśnie kończy się sezon sprawozdawczy, ale od jutra zaczynamy wdrożenie pewnego programu, które ciemno, a nawet, bardzo ciemno, widzę...

Tagi: dziecko, życie, codzienność, ferdek

skomentuj (7)

podatki niemiłe dla państwa datki 2012-01-17 12:51:54

Taaaa. czas już myśleć o tym by oddać fiskusowi co mu należne jest. Jednak, skoro, Pan Fiskus daje nam możliwość oddania na jego rzecz nieco mniej... jeśli nawet to mniej oznacza, że My oddamy tyle ile należne mu jest na mocy drakońskiego prawa i ściąganej daniny (dziesięciny po stokroć wyolbrzymionej), to przynajmniej niech on się dzieli z tymi, którym potrzeba.

No więc - drodzy Czytacze, Te Czytacze, które zaglądają systematycznie i te które trafiają sporadycznie, 1% podatku możecie, a nawet miło byłoby, gdybyście zdecydowali oddać na rzecz jednej z nas - blogowiczki, która się chowa, o TUTAJ (klik, klik). Lub też bezpośrednio zajrzeć o

!!!TUTAJ!!!

Tagi: życie, zdrowie, pomoc

skomentuj (3)

rozmowy damsko-męskie 2012-01-16 14:18:08

Bynajmniej nie w konfiguracji narzucającej się samo przez się. Chyba stosowniejszym tytułem byłyby rozmowy matki z synem, ale to znów sugerowałoby być może lekkość tematu i inną z goła perspektywę.

Nielat definitywnie przechodzi do wieku męskiego. Coraz to bardziej w poglądach się zaczyna przejawiać i w postrzeganiu otoczenia. Do tego TA młodzieńcza wiara w życie, w siłę tego co się może, co trzeba, co się powinno. Młodzieńczy idealizm. Tak daleki od dziecięcej beztroski. Ta siła mogąca przenosić góry, przy której poczułam się starą zgorzkniałą babą.

Dziecię moje, to dość zasadniczy i choleryczny charakter, nawykły do mówienia prosto z mostu i bez ogródek. Jeszcze nie nauczony przez życie powściągliwości i asekuranctwa. Ktoś mógłby powiedzieć: ozor niewyparzony. Miało by to może i sens, gdyby nie celność stwierdzeń i jasność sytuacji.

Wczorajszego wieczoru odbyliśmy pierwszą dorosłą sprzeczkę z Nielatem. Nie jakąś tam kłótnie, czy wojnę dziką z rozbuzowanymi hormonami nastolatka. Sprzeczkę. Jak równy z równym. W krótkim streszczeniu sensu rozmowy dziecko moje powiedziało mi: Matka nie pierdol. Jesteś sama bo się boisz. Bo łatwiej jest Tobie się chować niż żyć. I nie chrzań, że nie ma nikogo kto mógłby Ciebie  pokochać, bo tego nie wiesz i się, do cholery, nie dowiesz jeśli dalej będziesz siedzieć w domu. Masz sobie znaleźć faceta. W tym roku.

… i wszystkie argumenty zbijał zasadniczo, choć część była kiepska, bo spróbujcie idealiście wyjaśnić, że miłość na ten przykład to tylko w książkach i komediach romantycznych… skoro wiecie, że w życiu, choć może nie często, i może nie zawsze wzajemnie, ale się trafia i bywa, i zdarza się… Matka nie pierdol, wyjdź z domu…

Tagi: życie, przemyślenia, refluksje

skomentuj (5)
Księga Gości















stat4u